FANDOM


Kilka lat temu w odległej galaktyce Fineasz i Ferb radośnie pławili się w blasku bliźniaczych słońc Tatooine. Gdy w ich ręce wpadły plany Gwiazdy Śmierci rozpocznęła się walka dobra ze złem!

Fineasz i Ferb: Star Wars - Część 1

Akt 1

Lektor: Kilka lat temu w odległej galaktyce... "Fineasz i Ferb: Star Wars".

Narrator: Epizod 4a. "NIECH FERB BĘDZIE Z WAMI". "Na pustynnej planecie Tatooine żyło dwóch szczęśliwych pozyskiwaczy wody..." Co?
Swampy: Możesz szybciej?
Narrator: Szybciej?
Dan: Tak, tak. E, śmieszniej śmieszniej, jeśli możesz. (Przesuwa od tyłu)
Narrator: Epizod 4a! "NIECH FERB BĘDZIE Z WAMI"! "Na pustynne planecie Tatooine żyło dwóch..." (Swampy przerywa do narratora, bo był płąd z historii) Co? Co?!
Swampy: Nie, nie. Nie musisz śmieszniej tylko szybciej. (Znowu przesuwa od tyłu)
Narrator: No dobrze. Epizod 4a. "NIECH FERB BĘDZIE Z WAMI". "Na pustynnej planecie Tatooine żyło dwóch szczęśliwych pozyskiwaczy wody. Nie planowali wyjazdu ani plątania się w żadne międzygalaktyczne przepychanki. Nie wiedzieli jednak, że Galaktyczne Imperium właśnie skończyło budowę najpotężniejszej broni, GWIAZDY ŚMIERCI!..." Tam, tadam! Może być?
Swampy: (Spokojnie śmieszy) Brzmi całkiem strasznie.
Narrator: Powiedz mi literami.
Dan: Podoba mi się.
Narrator: "...Tymczasem, rebelianci wiedząc, gdzie znajdują się plany Gwiazdy Śmierci posłali najlepszego dziobaka, by je zdobył i znalazł słaby punkt. To niekanoniczna historia, więc luzik.

Lektor: "Biura Administracji Imperium".

Szturmowiec 2: TK-582, przejrzyj jeszcze raz te obliczenia.
Szturmowiec 1: Poszła już 1,3 budżetu.
Szturmowiec 2: Rozkaz z góry nic nie poradzę.
(Szturmowiec pije, a robot leci dalej) (Otwarte szybo-drzwi) (Otwarty dysk)
Lektor: "Plany Gwiazdy Śmierci".
(Alarm sygnałowy) (Zamykane drzwi) (Szturmowcy biegli po dziobaka, bo on zabrał dysk z planemu R2)
Szturmowiec 3: Nie ruszaj się!
Szturmowiec 2: Ey, to ma wiązek z pracą.
Szturmowiec 3: Tam jest! (Strzelają bronią do dziobaka) (Zniszczony wazon)
(Otwarta szyba wentylacyjna) (Otwarte drzwi) (Znowu strzelają do dziobaka) (Siedzenie) (Lecenie statkiem w kosmos)
Komandor 2: Komandorze, rebeliant ucieka.
Komandor 1: Ścigać go!
(Lecenie gwiezdym niszczycielem) (Szturmowcy boją się, bo niszczyciel buja i leci szybko po dziobaka)
Szturmowiec 1: Nie, nie, nie, nie! Zabierz! Zabierz na dysku!
(Mocne lecenie kosmosu)

(Lecenie do statku rebeliantów) (Ruszające drzwi)
Leia: Dostaliśmy komunikat. Masz "Plany Gwiazdy Śmierci"? Agencie P, jak zwykle się... (Ona boi się, bo zniczył statek rebeliantów)
Kapitan Raymus: Pani! Imprerialny niszczyciel namierzył naszą pozycję!
(Strzelanie)

(Piosenka "Tatooine")

(Instrumentalne Intro)
Fineasz: ♪ Miejsce to konkurencji żadnej nie ma ♪
♪ Lepszych planet brak ♪
♪ Ukochane nasze piachy, pustka, kurz ♪
♪ i Morze Wydm wysuszone tak ♪
♪ Można skalnie serfować, dewbacki wytresować ♪
♪ Wsadzić szczura w kolo, potem obserwować, ♪
♪ Budować budującą zamki wielką machinę tu z nim: ♪
Zespół: ♪ Nasza Tatooine. ♪

Fineasz: ♪ Człowiek życie tu ma jak król ♪
♪ I lato ciepłe, no bo przy słońcach dwóch ♪
♪ Tu kanionem lot i też na skały wspina, ♪
♪ Gdy loda wsunąć chcesz, zmień plan swój w czyn. ♪
Zespół: ♪ Plan swój w czyn. ♪
Fineasz: ♪ Kochamy Tatooine. ♪

Ferb: Ooooo.....
Mamy słońca dwa, słońce raz i dwa
Fineasz: I jest dwóch kolesi, joł:
Ferb: Ja i brat!
To dwaj bracia! O tak! Każdy ma własny bit,
ale razem szalejemy tu na Tatooine!

Fineasz: ♪ Granie w nocy z Modal Nodes, na ścigaczu jazda ♪
♪ Z Jawą handlowanie ♪
♪ Z robotami tan i sterowanie barką ♪
♪ Wieży w dzień wymijanie ♪
♪ Tu straszymy dla zabawy ludzi tych z pustyni ♪
♪ Zraszacze naprawiamy będąc porządnymi ♪
♪ Bez asekuracyjnych, żadnych lin. ♪
Zespół: ♪ Nasza Tatooine. ♪

Fineasz: ♪ Człowiek życie tu ma jak król ♪
♪ I lato ciepłe, no bo przy słońcach dwóch ♪
♪ Tu kanionem lot i też na skały wspina, ♪
♪ Gdy loda wsunąć chcesz, zmień plan swój w czyn. ♪
♪ I choć tatuaż to pewnie był błąd ♪
♪ To jednak nigdy nie chcę przecież wylatywać stąd ♪
♪ Już zanudzamy was, ale nie róbcie min ♪
♪ I dajcie jeszcze raz uczuciem się podzielić swym ♪
Fineasz i zespół: ♪ Podzielić nim! ♪
Fineasz: ♪ Kochamy Tatooine! ♪
Zespół: ♪ Oj kochamy, oj kochamy naszą Tatooine! ♪
Fineasz: ♪ Naszą Tatooine! ♪

(Trąba samochodowa)
Fineasz: Cześć, Luke.
Luke: Fineasz, Ferb! Jak leci?
Fineasz: Ferb! Partz na to.
(Uruchamianie silniku wyścigowego)
Luke: Silniki wyścigowe? Jakie zrobiliście?
Fineasz: Dostaliśmy konwentory na stacji "Toshi".
Luke: Niezłe.
Fineasz: Może Ci pomóc ze skablaczem? Patrz, jak przerobiliśmy nasz.
Luke: Miej się podoba, ale wujek lubi robić po staremu, nawet roboty kupuje używane.
Fineasz: Cześć, mały. (Dźwięk robota) No, to na razie, Luke! Lecimy do domu na obiad. (Moc silnika)
Luke: No, jak lecą, to już lecą. Co to? (Powiększenie lornetki) To Gwiezdny Niszczyciel?

(Na Gwiezdnym Niszczycielu)
(Szturmowcy biegli na strzelnicę)
Fretka: Wreście załatwimy jakiś rebeliantów, to dlatego wstąpiłam do sił imperium!
Baljeet: Ależ jestem przyjęty, aż sam nie wiem, czy wytrzymam.
Buford: Mówiłem, żebyś skorzystał przed akcją.
Baljeet: Nie to miałem na myśli, ale jak już wspomniałem.
Fretka: Dobra, wystarczy. Załatwmy rebeliantów.
Szef Komandorski Fretki: Łoł, łoł, łoł, łoł! A wy niby dokąd?
Fretka: Eee, Na strzelaninę? No, tak?
Szef Komandorski Fretki: A wasze zadanie? Mieliście znaleść skarpety dla Lorda Vadera.
Fretka: Tak jest. Skarpety, mój potencjał się tu zupełnie marnuje! Uuuhh...!!!
Buford: A mój nie, to właśnie moja specjalność.

(Księżniczka włoży dysk z planemu R2)
Leia: Agencie P, zrób, co w twojej mocy, by ten R2 trafił do Obi Wana-Kenobi'ego na Tatooine. Najpierw nagram mu wideo-wiadomość. Eh, bądż tak miłyś tak zagrodzią, bo wchodzisz mi w kadrę.

Buford: Jakie on może chcieć skarpety?
Baljeet: E, czarne?
Buford: No, bo widzisz facet wszystko ma czarne. No, to może...
Baljeet: Co?
Buford: Ktoś tam coś robi, widzisz?
Fretka: O tak! Przyłapaliśmy ich! Panie Kapitanie! (Biegnie)
Baljeet: Ha. Nad tych skarpetach to się nie wybijemy, co?
Buford: Ja tam coś mogę mylić.
Baljeet: Co?
Buford: O to! (Bije do Baljeeta pięściami w ramiona)
Baljeet: Ał!
Buford: Nie mazgaj się, masz pancerz.
Baljeet: Ale plastikowy!

Fretka: Kapitanie! Kapitanie! Rebeliant w sukience zgrywa tam coś do droida!
Szef Komandorski Fretki: Ooo, a czy może ten przewoził jakieś skarpety?!
Fretka: No... nie.
Szef Komandorski Fretki: Więc to nie wasze zadanie, prawda? Idżcie po skarpety!
Fretka: Uuuhh...!!!

Buford: Ja lubię skarpety w rąby.
Baljeet: A wcalego, takiego nie wyglądasz.
Fretka: Ej! Gdzie oni są?
Buford: Ta specelka mi uciekła, a droidy poszły tam. (Buford strzela do C3-PO na plecy) Ojoj! (Spadające wiadro)
C-3PO: Będę tego żałował.
(Zamykanie drzwi) (Lecenie w kosmos na planetę)
Komandor 4: Kolejna kapsuła?
Komandor 3: Nie strzelać. Nie ma w niej form życia. Musiało wejść do zwarcia. (Komandor 4 zjewa)
Komandor 4: Kawka?
Komandor 3: Tak, to może ten Smak Sith.

(Piosenka "Smak Sith")
Zespół: ♪ Smak Sith! ♪ (Dźwięk cymbałków)

Fretka: Uciekły! Trzeba je gonić! Tu weżmy drugą kapsułę!
Baljeet: Em, eh, Fretka.
Fretka: Co?

(Piosenka: "Skarpety")
Baljeet: ♪ Skar-pe-ty, ♪ ♪ Skar-pety, ♪ ♪ Skar-pety ♪

Fretka: Jak wzłapiemy te droidy, awansujemy i nie będziemy szukać skarpet! Jazda!
Baljeet: Właściwie to jechać nie będziemy. Zostaniemy wystrzelani, wpadniemy w atmoswerę, po czym wylądujemy na powierzchniej planety.
(Fretka strzela guzik do lecenia w kapsułę) (znowu lecenie w kosmos na planetę)

Komandor 4: Mmm...
Komandor 3: Świetna kawa. Bezkofeinowa wiesz?
Komandor 4: Ha, a wcale nie czuć.

(piosenka "Smak Sith")
Zespół: ♪ Smak Sith! ♪
Komandor 3: Bezkofeinowa. (Dźwięk cymbałków) (R2 piszczy)

(W Gwiazdach Śmierci)
♪ Gwiazda Śmierci jest już gotowa! ♪
Darthensztyc: Co ty na to, Norm? Mój piękny wynalazek unosi się w kosmosie i jak myślisz, czy jak mam coś z tego?
Norm-3PO: O pana wynalazek?
Darthensztyc: Taaak, tylko umie, to był "Dziadek do Orzechów" o, o, o, zobacz. (Strzela do orzecha) (Kruszy się) (Darthensztyc je pestkę do orzechów) No, świetnie działa, ale imperium wziął mój projekty takło większyło do niczego się nie nadaje. Przecież z orzecha nic by nie zostało.
Norm-3PO: Przechświat jest okrutny i niesprawiedliwy.
Darthensztyc: Ale kiedy zobaczą moje nowy wynalazek, to inaczej zaśpiewają, tylko żebym zadziałał, gdy potrzebował troszeczkę mocniej, ale skonskąwać trochę mocy, co?
Norm-3PO: Moc nas otacza i przenika, i spaja galaktykę.
Darthensztyc: Tak, tak. Widziałem tą naklejkę.

Akt 2

C-3PO: Mam dość przygód. Ja tam nie idę. (Dźwięk R2D2)
(Fretka bije nogą nakrętkę kapsuły)
Fretka: Ah, Tatooine. Dobra, instykt podpowiada, że te droidy poszły tam tędy. Chodżcie. (Buford i Baljeet wywalą i pójdą na spacer z Fretką) (Pepe biega)

Baljeet: Wiecie, ja się zaciągnąłem niechcącym. Myślałem, że to zapisy na kółko fizyczne.
Buford: Kółko fizyczne? Trafiłeś lepiej. A dlaczego się zaciągnęłaś?
Fretka: Niepamiętasz kursów prowadzającego? Rebelianci to okrutni podludzie, którzy chcą nam rozwalić galaktykę. Dla mnie liczy się prawo i porządek.

(piosenka "To Imperium")
Fretka: ♪ Od najmłodszych już lat, ♪
♪ Nienawidziłam nieładu. ♪
♪ Nie kumał nikt mnie, ♪
♪ Unikał każdy jak gradu. ♪
♪ Kiedy reszta się garbiła, ♪
♪ Prostowałam od zadu. ♪
♪ Z resztą w białym mi do twarzy, tak. ♪

♪ Teraz mam jak ten pan ♪
♪ hełm z otworem na paszczę ♪
♪ Kiedy widzę rebelię ♪
♪ to laserem ją pogłaszczę ♪
♪ Mam papiery na broń, ♪
♪ I zbroje dobrej firmy ♪
♪ W łapie miotacz mam i wątpliwości brak. ♪

♪ Możesz zwiedzić galaktykę w czasie wolnych dni, ♪
♪ To Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ To Imperium! ♪
Fretka: ♪ Możesz być, tym kim być rozkażą ci ♪
♪ I świadczenia masz i posiłki trzy, ♪
♪ To Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ To Imperium! ♪
Fretka: ♪ To Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ To Imperium! ♪

Fretka: ♪ Tak generał mówi mi, ♪
♪ że Rebelianci są jak pchły. ♪
♪ Okrążę ich, a potem w dyby dam, ♪
♪ Lecz najpierw skary dwie zakupić mam! ♪

♪ To nie jest fair!! ♪

No, bo dlaczego każą mi szukać skarpet jak Gladys z księgowości awansowali na kapitana. Ona nawet miotacza nie umie trzymać! No naprawdę! Oblała to na teście cztery razy! Trzymała za lufę i do góry nogami! No ale jest kuzynką jakiegoś pośledniego Dartha, więc dostała awans! No, a ja co?
♪ Niech oczy otworzą, no ej! Bo ja nadaję się na wszak lepiej. "Najszturmowszym" szturmowcem jestem, Jaaaaa! ♪
Buford: Lepiej ci?
Fretka: Tak, dzięki.

♪ Możesz zwiedzić galaktykę w czasie wolnych dni, ♪
♪ To Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ To Imperium! ♪
Fretka: ♪ Możesz być, tym kim być rozkażą ci, ♪
♪ Możesz iść w rytmie tym byle równo i... ♪
♪ Dla Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ Dla Imperium! ♪
Fretka: ♪ Dla Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ Dla Imperium! ♪
Fretka: ♪ To Imperium! ♪
Buford i Baljeet: ♪ To Imperium! ♪
Fretka: ♪ To Imperium! ♪
(Spadany karton)

Szturmowiec 4: Kapitanie, droidy!
Szef Komandorski Fretki: Nie, to jest zwykły korek do wanny. TK-90-210, co tu robicie?
Fretka: Ruszyliśmy za droidami, które uciekły... (Ona przerywa do Komandora)
Szef Komandorski Fretki: No, no, no, no, no, no. Droidy i "Plany Gwiazdy Śmierci" to nie wasze zadanie.
Fretka: "Plany Gwiazdy Śmierci"?
Szef Komandorski Fretki: Nie wasza sprawa. Idźcie do "Mos Eisley". Tam znajdziecie skarpety dla Lorda Vadera.
Fretka: Tak jest.
Szturmowiec 5: Kapitanie, czarodziejski flet.
Szef Komandorski Fretki: Nie, to jest patyk.

(Fineasz i Ferb lecą do domu na obiad)
Fineasz: Cześć, mamo. Cześć, tato.
Lawrence: Cześć, chłopaki. W samą porę na obiad.
Linda: Co to za lista? Znowu robicie wielkie plany? Spędzić wszystkie nerwy do "Kanionu", nauczyć Sarlaka, myć zęby i jeszcze wykąpać bantę. Nie bywalambitne.
Fineasz: Staramy się najlepiej wykorzystać całe lato. Wiecie? Zajrzyliśmy do Luka.
Lawrence: O, niech zgadnę. Czy Melan Holinie wpatrywał w horyzont?
Linda: Lawrence!
Lawrence: Co? Wszyscy wiedzą, że wolałoby gdzie indziej. Nawet dwaj co? Zbiory świetnie poszły. Może chcecie spędzić resztę lata na obozie pływackim na Nabu?
Fineasz: Fajna sprawa, ale nie.
Linda: To może obóz narciarski na Hoff? Nie chcielibyście trochę pozwiedzać galaktyki?
Fineasz: Niebardzo. Tutaj na Tatooine mamy przecież wszystko. Piach, sztury pustynne, braci i banty. Kto by chciał stąd wyjeżdzać.
Lawrence: W końcu odkryją, że na tej planecie nie ma dziewczyn.
Linda: Lawrence!

(Naśladowanie) (R2 leci do statku) (Wyłączanie lecenia na statek dla robotów) (Pepe biega) (Pepe skacze na statek)
Lektor: "Mój dzieciak jest wzorowym uczniem".

Wujek Owen: Zabierz tę dwa do warsztatu i wyczyść je przed obiadem.
Luke: Miałem jechać na stację "Toshi" po konwentory mocy.
Wujek Owen: Bobijasz się z kolegami, kiedy wszystko zrobisz, a teraz do roboty.
Luke: No chodź, czerwony. Idziemy. (Dźwięk R2D2) (Czerwony droid zepsuł się) Wujku!
Wujek Owen: Tak?
Luke: Ten R2 ma uszkodzony motywator! Popatrz!
Wujek Owen: Co wy nam wcisnęliście? (Dźwięk R2D2)
Luke: To może tam ten!
Wujek Owen: Ten niebieski? Bierzemy go. (Naśladowanie) (Dźwięk R2D2)
Luke: No, dobra. Idziemy. (Dźwięk R2D2)
C-3PO: Zapamiętaj to sobie. Nie wiem, dlaczego muszę nadstawiać za ciebie Karkoo.

(Spółka Zło Dundersztyca leci na Gwiazdę Śmierci)
Darthensztyc: Norm, zaniesz moje rzeczy do mojej kryjówki.
Norm-3PO: Znaczy do opuszczonego przedziału na surowce w turne?
Darthensztyc: To kryjówka! O, jak fajnie. Ruchowy chodnik. O! O! Darth Vader! Ej! Znam gościa! To Darth Vader. Hej! No, ej! Czekaj! Cze-ał! Darth Vader! E! E, Heinz Darthensztyc! Ał! Nie wiem, czy mnie pamiętasz? Dusiek ten od "Dziadka do Orzechów", do którego y, zgarniesz mi plany. A! Nieważne! Mam nowy wynalazek! Z wrażenia wpadają Ci skarpety! Je-ah! Może mógłbyś mi... kopnąć do robocy? Pomyślałem, że masz nad mia-aaa-ał! Dobra! Miło mą pogadać!

C-3PO: Przestań. Pan Luke zdjął Ci tą blokadę. Skończ te narzekania. Ja sobie zrobię kąpiel w oleju. Proszę mi nie przeszkadzać. Aaahhh... (Pepe celuje kamykiem do R2) (Dźwięk R2D2) (R2 rusza na akcję)

Fineasz: Nie przepuszczałem, że kombajnie baty będzie tyle trwało. Wracajmy do domu. (Pepe z R2D2 idą) (Kamyczek spada) (Jadą) Oj! (R2 skacze do statku, a Pepe spada na ziemię) (Wyjmowanie dysku z planemu R2) (Pepe spada) (Hamowanie) (Dźwięk R2D2) Przepraszam Cię. To było niechcący, ale co taki mały droid porabia sam na tych pustkowiach? (Dźwięk R2) (Włączanie hologramu) O, super! Wideo.
Leia: Pomóż mi, Obi Wan-Kenobi. Jesteś mą, jedyną nadzieją. (Wyłączanie hologramu bez dźwięku)
Fineasz: To pewnie Ben Kenobi. Byliśmy dzisiaj u niego. W każdy wtorek daje nam lekcje Jedi. Mieszka na skarium morza "Wydm". Podrzycić cię? (R2 rusza) Dobra, jak tam chcesz. I pamiętaj: ludzie pustyni jeźdzą gęsiego. Pewnie o tym wiedział.
(Pepe podniesie) (Fineasz i Ferb lecą) (Pepe spada) (Niszczone ciasto urodzinowe) (Ryczą) (Lecą)

Akt 3

(Pepe otwiera garnek) (Pepe kremuje tort jogurtem) (Ryczą i klaszczą) (Alarm dźwiękowy) (Włączanie hologramu)
Major Hologram: A, Agencie P. Wywiad donosi, że nasz R2 dotarł bezpiecznie do Obi Wana-Kenobiego. Na ciebie zawsze można liczyć. Gratuluję! Możesz sobie teraz odpocząć. (Wyłączanie hologramu) (Włączanie hologramu) Agencie P, mam zadanie. Musisz czym prędzej dotrzeć do Gwiazdy Śmierci. Darthensztyc buduje nowy inator. Musisz go powstrzymać, nim mu kończy budowę. Powodzenia. (Wyłączanie hologramu)

Fineasz: Dobra, mamo. Na razie.
Linda: Weźcie krem przeciw dwu słoneczny!
Fineasz: Pamiętamy, mamo. O. A to co? "Plany Gwiazdy Śmierci". Zaraz. To pewnie wypadło z tego R2, który jechał do Bena Kenobi'ego. Ciekawe, czy jeszcze u niego jest?
Ferb: Nie. Jadą do "Mos Eisley".
Fineasz: O raju. Wyczułeś to mocą?
Ferb: Nie. Widzę ich. Są tam.
Fineasz: Rzeczywiście. Luke jest z nimi i jeszcze... (Ryczenie) Aah! Ale mnie nabrałeś! (Ryczenie przez 5 razy)

Lektor: "Port kosmiczny Mos Eisley" Teraz 14% więcej mentów i łąjdaków.
(Lecą) (Hamowanie) (Odchodzą ze statku) (Idą) (Odgłos) (Jedzie)
Lektor: "Poszukiwani - dzwoń do Jabby".
(Przyniesie list) (Włoży do koszyka list) (Idzie dalej)

(Robot srebny tańczy)
Blatto: Fineasz i Ferb. Moi, najlepsi klienci.
Fineasz: Cześć, Blatto. Szukamy jednego R2, żeby oddać ten dysk z danymi. Ej. (Blatto bierze dysk)
Blatto: Zobaczmy co to? (Blatto włoży dysk z planemu R2 do generatora hologramów)
Fineasz: Jejku. To jest gigantyczna, imperialna stacja bojowa. Według tych schematów została zaprojektowana specjalnie do niszczenia całych planet. Oj, nie sądziłem, że imperium tak daleko się posunie. Hm, masz rację. Wystarczy trafić dorpedą protenową w ten szyb i wszystko wybuchnie jak sztuczne ognie.
Blatto: He, coś jak przycisk autodestrukcji. Co za kredyl tą za projektował.

(Wlanie wody z kranu) (Metal na wlaną wodę 2 razy)
Darthensztyc: E. Y. No, dlaczego mi tu nie wychodzi?

Fineasz: Zaraz, gdyby rebelianci wiedzieli o tym mieliby jakieś szansę walce z imperium. Jedną osobą myśliwiec mógłby minąć obronę polecieć korytarzem i dotrzeć do tego szybu.
Blatto: Ha, zdradzasz zakończenie.
Fineasz: Ten droid pewnie należy do rebelii. Trzeba mu oddać ten dysk z planami.

Lektor: "Wysoki, mroczy, przystojny".

Baljeet: Fretka, masz tę karty.
Fretka: Zadanie wykonanie.
Buford: Ja kupiłem bułkę.
Baljeet: Ej, czy to skradzione "Plany Gwiazdy Śmierci", w których mieliśmy szukać
Fretka: Niebywałe! Hej! Wy z "Planami Gwiazdy Śmierci", ale macie przechlapane!
Fretka: O-o! Zwijamy się stąd.
(Wyjmie płytę) (Biegną)
Buford: I zgubili się w tłumie.
Fretka: Nie tak za raz! (Fretka włoży maskę) Za mną! (Biegną)

Fineasz: O! Patrz to ten droid!
Fretka: Wy dwaj! Nie ruszać się! (Buford strzela mistoletem) Buford!
Buford: Sorki! Niechcący!
(Ryczący odłos krzyku dwa razy) (Biegnie) (Ryczy)
Sprzedawczyni Mos Eisley: Mój arbuz!

Fineasz: Jest droid. (Dźwięk R2) Chodźmy tam.
Szturmowiec 6: Zatrzymać ten statek! Natychmiast! (Dźwięk blasterów)
Han Solo: Chewie! Spadamy!
Fineasz: Chyba przychodzimy nie w porę. (Lecą w kosmos)
Szturmowiec 7: O tak, ale będzie papierkowej roboty.

Fineasz: Jeśli nie wzrucimy temu R2 całym planetą grozi zakłada. Serio. Musimy znaleść pilota i za nimi lecieć.

(Muzyka grupy Cantina Band)
Prowadzący pan: Brawo! Firgriwen i Modanuts! Dobry koncert. Tylko jeden trub i jedna butacja, jak na środę mierze.
(Naśladowanie)
Facet 1: Mi nią Cię też nie podoba.
Prowadzący pan: A teraz cała gantyna, wita Vanessę z Twi'leku.
Fineasz: Em, szukamy pilota.
Kelner: Tam szukajcie.
Pielęgniarz: Mówią, że to on strzelał pierwszy, ale jadą, czy wziąłem, że to tam ten.
Kelner: Nie. Tam.

(Piosenka "Ja śpiewam solo")
(Instrumentalne intro)
Vanessa: ♪ Chcę wyrwać się stąd szybko jak tylko da się ♪
(Odgłos Chewbaccy)
♪ Ale napęd padł w statku mym ♪
♪ Jakiś głodny mynock przegryzł kable właśnie ♪
(Odgłos)
♪ Me życie to smoła i dym ♪
(Odgłos zakrztuszenia)
♪ Więc śpiewam solo ♪

Pilotka Izabela: No, pięknie. (Dźwięk celu broni) I czego wy chcecie wieśniaki?
Vanessa: ♪ Ooh... ♪
Fineasz: Jestem Fineasz, a to jest mój brat Ferb. Podobno jesteś niezłym pilotem.
Pilotka Izabela: To kosztuję.
Vanessa: ♪ Ohhhh...yeah... ♪
Fineasz: No, mamy bardzo ważny dysk do oddania komuś, kto odleciał z lądowiska 94.
Pilotka Izabela: Wiem, czyj to był statek.
Fineasz: Czyj?
Pilotka Izabela: Hana Solo.
Vanessa: ♪ Solo... ♪
Pilotka Izabela: Solo wchodził mi w paradę od lat. Mój statek "Chihuahua Stulecia" miał szansę dolecieć w Kenzel w 11 par sekund, a on mi zaleciał drogę.
Vanessa: ♪ Ja śpiewam solo ♪
Pilotka Izabela: Wszyscy kochają Solo. 12 par sekund. Jeszcze raz usłyszę to nazwisko i...
Vanessa: ♪ Solo, solo, solo, solo... ♪
Pilotka Izabela: Wybaczycie mi na chwilę?
Vanessa: ♪ Solo... ♪ (Izabela strzela pistoletem do Vanessy z Twi'weka) Aych!
Pilotka Izabela: No, to chyba powinniśmy lecieć. (Idą)
Vanessa: Jej!

Pilotka Izabela: O to mój statek "Chihuahua Stulecia".
Fineasz: Dlaczego go tak nazwałaś?
Pilotka Izabela: To sprawa osobista.
Fineasz: Dziwne, że go tak nazwałaś, a nie chcesz, by Cię o to pytać.
Pilotka Izabela: Racja. Chodziło o zwrócenie uwagi.
Fretka: Tam są! (Fretka strzela pistoletem) (Rozbita żarówka)
Fineasz: No, to zwróciliśmy.
Pilotka Izabela: Szybko! Zbierajmy się stąd! (Fretka strzela pistoletem)
Fretka: Trzeci je zdziała!
Baljeet: No, to się chyba wsuwa tutaj.
Buford: Ale teraz celownik jest na dole. Bez sensu.
(Izabela uruchamia silnik)
Pilotka Izabela: Lepiej się trzymajcie! (Fineasz z Ferbem zapinają pas)
Fretka: Dajcie to! (Statek leci) (Celowanie broni) Nigdzie nie lecicie! (Fretka strzela)
(Zniszczony statek) (Spadająca wieża)
Fineasz: O-o!
Pilotka Izabela: Widzę.
(Lecą) (Przed-zniszczona wieża)
Buford: A bałeś się, że zginiemy w kosmosie.
Fretka: Ruchy! Ruchy! (Zniszczona wieża) (Baljeet z Bufordem wstają) Uh, uuuhh!!!

(Lecą w kosmos)
Fineasz: Nasza planeta wygląda stąd na taką małą.
Pilotka Izabela: Wasz pierwszy lot?
Fineasz: No, tak. Rzeczywiście.
Pilotka Izabela: Ta, to jest wasza planeta.
Fineasz: No, tak. To ma sens. Rodzice chcieli, żebyśmy zobaczyli galaktykę, tylko że chyba nie to myli na myśli.
Pilotka Izabela: Lepiej zapnijcie pasy! Skaczemy w nad przestrzeń! (Moc silnika na 100%)
Fineasz: Mogłem się przestrzegać trochę wcześniej?

(Na tatooine)
Szef Komandorski Fretki: Khm, khm! Dość mam ciągłego pytania, więc powiedzcie, że macie skarpety.
Fretka: Tak. Buford. Wyrazami szacunku.
Szef Komandorski Fretki: Doskonale. Zgłoście się na Gwiazdę Śmierci po przydział ja sam dostarczę Lordowi.
Fretka: No, nareszcie! W końcu można zacznie dziać!
Szef Komandorski Fretki: Nie, nie, nie, nie, nie. Nigdzie nie polecicie. Nie ma wolnych miejsc. Polecicie na Gwiazdę Śmierci Gwiazdo-busem.
Buford: Co to za złom? (Trąba samochodowa przez 2 razy)

(W Gwiazdach Śmierci)
Darthensztyc: No i jest. Rozwiązałem problem z mocą. Poznają pozyskę ze śmieci Vadera. O, widzisz? Tu patrz. Internet do kopania wiedzy i spójrz na to Norm-3PO. W tym serwisie nie ruchowości moja działka na ten raj jest warta 10 razy więcej niż 6 lat temu za nią zapłaciłem. Wiedziałem, że pójdzie w górę to jest eh, takie spokojne miejsce, czy... (Wybuchowa ziemia) ...nie działa. E-co? Co to jest? Wartość rozpoczyna spadać? Zero!

(W statku Chichuahua Stulecia)
Pilotka Izabela(wściekła) Ej, co robicie?
Fineasz: Izabelo, wiedziałaś, że masz tutaj łącze T-27?
Pilotka Izabela: Wyłaźcie z stamtąd!
Fineasz: Możemy z Ferbem potasować i podwoić Ci moc.
Pilotka Izabela: Niczego już nie dotykajcie! Podrasować łącza.
Fineasz: Ciekawe, co robią teraz nasi znajomi na Tatooine. To trochę dziwne tak daleko odlatywać, ale mamy nowych znajomych, jak ty Izabelo?
Pilotka Izabela: To tylko interesy. Nie rozpędzaj się tak. Nie spół chwalamy się. (Dźwięk alarmu) Wychodzimy nad przestrzeni. Zapnijcie pasy.
Fineasz: Co ty na to? Dziewczyny jak ona i facet jak ja.
Ferb: Czemu nie?
Pilotka Izabela: Jak obiecałam. Sokół 100-lecia. Dogonię go nim doleci mały księżyc.
Fineasz: Tylko, że to nie księżyc, to Gwiazda Śmierci! Izabelo, zawracaj szybko!
Pilotka Izabela: W co mnie chcę parkować? To wiązka ściągająca! Silniki nas nie wyrwą! Trzeba będzie trochę postrzelać! Włączam zasilanie dział!
Fineasz: Są też inne formy walki. (Dźwięk miecza świetlnego)

Napisy końcowe

W napisie końcowej części 1 piosenka nazywa się "To Imperium".

Fretka: ♪ To nie jest fair!! ♪

No, bo dlaczego każą mi szukać skarpet jak Gladys z księgowości awansowali na kapitana. Ona nawet miotacza nie umie trzymać! No naprawdę! Oblała to na teście cztery razy! Trzymała za lufę i do góry nogami! No ale jest kuzynką jakiegoś pośledniego Dartha, więc dostała awans! No, a ja co?
♪ Niech oczy otworzą, no ej! Bo ja nadaję się na wszak lepiej. "Najszturmowszym" szturmowcem jestem, Jaaaaa! ♪
Buford: Lepiej ci?
Fretka: Tak, dzięki.
Fretka: ♪ To Imperium! ♪
(Spadany karton)

Fineasz i Ferb: Star Wars - Część 2

wkrótce

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.