FANDOM


Rozbudowa Pracujemy nad tym!


Ten artykuł nie zawiera wszystkich informacji - wciąż jest rozbudowywany. Jeśli uważasz, że wyczerpały się możliwości rozbudowy - usuń ten znacznik z nagłówka.

Fineasz i Ferb budują ogromny dom strachu aby wyleczyć Izabelę z czkawki. Fretka wybiera się do Jeremiasza myśląc, że spędzi z nim miłe popołudnie. Niestety zazdrosna siostra Jeremiasza - Zuzia uniemożliwia jej to. Tymczasem Dundersztyc chce zniszczyć kryjówkę swojego mentora za pomocą Wyparoznikatora.

Wystarczy jeden porządny strach

ERROR About to Run Ten artykuł jest tylko zalążkiem. Pomóż rozbudować wiki i dopisz jego dalszą część.


Akt 1

(W swoim pokoju Fretka mówi do banana.)
Fretka: Halo? To dom państwa Johnsonów? Chciałabym rozmawiać z Jeremiaszem. Mówi Fretka Flynn, w jakiej sprawie dzwonie? Mam problem z pracą domową z matematyki. Dziękuje poczekam. (Mówi do siebie i przegląda swój zeszyt.) Zaraz, zaraz szybko jakiś dowcip, jakiś dowcip... (Znowu do banana) Hej, Jeremiasz mówi Fretka Flynn. Co daje skrzyżowanie kosmity z jajkiem?
Linda: Kotku, mogę ci przeszkodzić?
Fretka: O Jeremiaszu powiedziałeś do mnie kotku...
(Okazuje się, że mama jest w pokoju.)
Linda: Nie Fretko. Chciałam powiedzieć, że idę do klubu książki, zostawiłam numer na lodówce, jakby coś się działo. I jeszcze jedno córciu...
Fretka: Tak mamo?
Linda: Chyba nie będziesz rozmawiać z tym bananem całe popołudnie?

(W ogródku)
Fineasz: Panie i dziobaki! Oto największy imprezowy hicior tego sezonu! Drzewo z kapelą mariachi! (Grają. Ferb spada z drzewa a razem z nim inni.) To nauczka, żeby nie przesadzić z czekoladowym mlekiem zanim się zaplanuje dzień. Nara chłopaki! Szkoda.. Daliście czadu. Na trzymaj, Arturo. Gracias.
Izabela: Cześć Fineasz.
Fineasz: Cześć, Izabelo.
Izabela: Co robi-(Czka.)
Fineasz: Wszystko dobrze?
Izabela: Tak, padłam zobaczyć co robi-(Czka.)-cie.
Fineasz: Łał, to wygląda na paskudny przypadek czkawki.
Izabela: No właśnie. Doprowadza mnie do szału. (Czka.)
Fineasz: Nie bój nic Izabela. Ja i Ferb wyleczymy cię z tej czkawy. (Izabela czka.) Ej, gdzie jest Pepe?

(Pepe się pomylił i wchodzi do śmietnika ze śmieciami po czym z niego wychodzi i wchodzi do drugiego.)
Monogram: Witaj Agencie P! Doktor Dundersztyc znów coś knuje! Śledziliśmy go w tym miejscu urwał nam się sygnał. Mamy dwa scenariusze jego zniknięcia. Pierwszy: Za sprawą elfów Doktor Dundersztyc przeniknął do krainy kukurydzianych ludzi! Drugi: Siedzi na wyspie w skalnej kryjówce wygrawerowaną literą "D", którą satelity wykryły w miejscu jego..ee..zniknięcia..Wiesz, a może zapomnij o tych całych elfach. To był badziewny pomysł! Tak czy siak w drogę Agencie P!

(piosenka Pepe Pan Dziobak (piosenka))
Du-bi-du-bi-du-ba
Du-bi-du-bi-du-ba
Du-bi-du-bi-du-ba
Du-bi-du-bi-du-ba

Oto jaja znoszący ssak, który rusza na akcję!
Du-bi-du-bi-du-ba
Du-bi-du-bi-du-ba
Ten pierzasty płaskostopiec do walki wielki ma dry-y-y-g.
Oprócz wielkich płaskich stóp,
ma bobrzy ogon oraz dziób.
A kobiecy ród omdlewa na jego ryk:
(Pepe terkocze.)
Ach...
To Pepe!
Był tutaj i już znikł!
Monogram: Musisz mówić Agent P!
Pepe!
Monogram: Powiedziałem, musisz mówić Agent P!
Agent P!

(W ogródku)
Fineasz: Wiesz co, Izabela? Żeby pogonić czkawkę, najlepiej się czegoś przestraszyć. To czego się boisz?
Izabela: Hm... (Czka) Kiedyś widziałam na jej mat taki nawiedzony dom. (Czka.) Ale się wtedy bałam.
Fineasz: Ekstra. Ferb i ja zbudujemy najstraszniejszy, nawiedzony dom na świecie. Zombi, wilkołaki, duchy, wampiry, wiedźmy.
Fretka: Km, km.
Fineasz: O. Siema, Fretka.
Fretka: Fineaszu, jeśli w tym ogrodzie powstanie jakiś nawiedzony dom, to tylko po moim drupie!
Fineasz: I o to chodzi.
Fretka: Przegiąłeś, mały świrze. Dzwonię do mamy! (Zamyka mocno drzwi.) (Otwiera drzwi.) I wcale nie będę gadać do banana! (Znowu zamyka mocno drzwi.)
Fineasz: Sami słyszeliście, nie coś jest nie tak.

(W swojej salonie Fretka dzwoni telefon, że wcale nie będę gadać do banana.)
Fretka: Nawiedzony dom - jeszcze czego, ale oberwą. Tak. Dzień dobry. To bardzo pilna sprawa. Chcę rozmawiać z Lindą Flynn. Mogę wiedzieć z kim mam przyjemność.
Jeremiasz: E, Jeremiasz jestem.
Fretka: J-j-Jeremiasz... J-j-j-Jeremiasz... jak?
Jeremiasz: Jeremiasz Johnson. Jest dziś u nas spotkanie klubu książki. Kto dzwoni?
Fretka: Coś tam chyba przerywa. Ja chodzę to tunelu (Przerywa papier.) światła. Ja nam bez panion! (Rozłączył się telefon)

(W kryjówce na literę "D")
O to kryjówka Dundersztyca!
(Pepe leci do kryjówki, wyłączy skrzydła, zdejmie kask, wyskoczy liniami na kryjówkę i pułapka.)
Dundersztyc: A, Pepe Pan Dziobak tutaj? Nie może być. (Łapanie tchu.) Jestem w szoku. Przecież tylko jakiś kompletny wariat mógłby pomyśleć, że będziesz mnie śledził aż dotąd, znajdziesz moją kryjówkę, prześliźniesz się po dranarem i wciśniesz przez ten o to wywietrznik, podejdziesz do tej skrzyni aktywując automatyczne dyby na ręce i nogi. O. W tym miejscu wstaje się sarkastyczny i udaje się mnie zaskoczyłeś. O. Pepe Pan Dziobak Co? (Łapanie tchu.) Że jak? Że kto? Dlaczego? O! A to jest zakończenie pokazuje Ci mój genialny plan widzisz, Panie Dziobaku. Ta sekretna kryjówka nie jest zasadniczo moja. Należy do mentora - Profesora Destruktikona! Kevin dla przyjaciół. (Dźwięk skakanki i rozbite okno.) Niestety złapano go na pluciu ostatniego planu, żeby podpalić słońce! Aczkolwiek nie chętnie, ale za nim go przymknęli, Kevin zwrócił się do mnie, żeby nie wykryto jego niecnych tajemnic i ciemnych sekretów, miałbym podpalić słońce! Ale ja na to stary ten numer musisz sobie odpuścić słońce to jest ogień, to jest bez sensu. Wtedy poprosił, żeby zniszczył jego kryjówkę co też uczynię za pomocą: Wyparoznikacza! Km! A ty Dziobaku zostaniesz wyparozniknięciem razem z nią! Hahahahaha!

(W swojej salonie Fretka zachowa spokój i dzwoni spokojnie do telefonu)
Fretka: (Wciśnie numer telefonu) Dobra. Zachowaj spokój. (Westchnienie Fretki) Podejście drugie. Cześć. Z Lindą Flynn proszę. Jeśli jest zajęta to czy ktoś mógłby przekazać jej wiadomość jakiś nastolatek może?
Zuzia: E, kto mówi?
Fretka: Tutaj Fretka. Fretka Flynn. A tam kto mówi?
Zuzia: Jestem Zuzia - siostrzyczka Jeremiasza.
Fretka: O, jak że miło by Cię poznać.
Zuzia: Masz coś do Jeremiasza, co?
Fretka: Jeremiasza? O nie-nie-nie-nie-nie!
Zuzia: Powiedziałeś, że prosisz mamę, ale chodzi Ci o Jeremiasza. Czyś nie tak?
Fretka: To nie prawda!
Zuzia: Przykro mi. Coś na przerywa.
Fretka: Przestań gnieść papier. Znam ten trip.
Zuzia: Papa!
Fretka: Zaraz, zaraz, zaraz! To prawda! Chcę rozmawiać z Jeremiaszem!
Zuzia: Wiedziałam. Jeremiasz! Jakaś pana dzwoni do Ciebie! Ale nigdy, przenigdy nie zapomnij. Ja jestem i zawsze będę jego faworytką! Ku masz to?
Fretka: Hm, tak.
Jeremiasz: Odbieram, moja mała faworytko? Tu Jeremiasz.
Fretka: (Łapanie tchu) Jeremiasz.
Jeremiasz: Fretka?
Fretka: E, tak, tak, to ja! He-he-heh! He-he-heh!
Jeremiasz: Wiesz, że u nas jest twoja mama?
Fretka: A, tak. Chciałam jej zadać jedno nieważne pytanie.
Jeremiasz: Mają teraz przerwę na kawę. Chcesz przyjechać. Pogadamy.
Fretka: (Krzyczy z radości) Aaaaaa!
Fineasz: To było niezłe, Ferb, ale zostaw sobie krzyki na później, kiedy już dom będzie odpicowany.
Fretka: Znaczy jasne.
Jeremiasz: Ekstra to za dwadzieścia minut. (Zamyka telefon.) (Spada na podłodze.)

(W kryjówce)
Dundersztyc: Zabiorę parę rzeczy, które Profesor destrukcji kontu zostawił. Co jak co to, ale chomikować, to Kevin lubił. Jeszcze tylko znaleźć klucz do odrzutowca i tego... byłem pewien, że mam to w fartuchu. Może został przy komputerze. Hm, nieee... (Pepe chowa klucz stopami.) No to w kuchni. Halo, kluczu! Y-He-heh! To może dziwne pytanie, ale nie widziałeś przypadkiem mojego klucza? Serio mówisz? To ekstra. Gdzie jest? Nie powiesz mi, to dlatego, że jesteś niemową, że jesteś głupi?

(W sypialni Fretka ubiera się elegancko)
Fretka: Nie wierzę. Jeremiasz zaprosił mi do siebie. Tylko co ja mam na siebie włożyć? (Łapanie tchu Fretki.) Już mam. Dziewczyna z sąsiedztwa + dama + skandalistka z Hollywood + coś old skuwanego. Tylko znaleść odpowiednie dodatki.

(W ogródku)
(Ferb piłuje)
Fretka: Hej, chłopcy. Idę na spotkanie klubu książki. Jeremiasz mnie zaprosił.
Fineasz: Ah, jak spotkasz mamę, powiedz jej, że w ogrodzie zginęło nam parteny.
Fretka: Dobra. Bawcie się dobrze. Nara!
Fineasz: Czołem, drużyna. Dzięki, że tak szybko przyszliście. Buford, wiem, że przerwałem ci grę w kanastę.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.